Wprowadzenie do dyskordianizmu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Eugo (archiwum)   
Autor tekstu: Eugeniusz Obarski

Antropiczne, nieokreślone i chaotyczne


Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos? Chaos?

"Jeśli jesteś uczniem jednego nauczyciela, a obawiasz się kontaktu z innym nauczycielem, dowodzi to tylko, iż twój związek z twoim nauczycielem jest z gruntu fałszywy" Namkhai Norbu, mistrz Dzogczen

W naszym potocznym rozumieniu chaos to coś niedobrego; coś, na co raczej nie czekamy - więcej: przeraża nas myśl o społecznym chaosie, o chaotycznie pracującej elektrowni atomowej, głuchych telefonach, oszalałych komputerach administracji państwowej, służby zdrowia, banków, lotnisk i samolotów, rozregulowanych światłach komunikacji miejskiej i wielogodzinnych korkach, nagłych brakach prądu, gazu i wody itd.
Myśląc o chaosie, myślimy wręcz o katastrofie. Chcielibyśmy - niepomni choćby na entropię - mieć świat i wyobrażenie o nim uporządkowane, stałe i niezmienne. To zresztą także marzenie każdego inkwizytora, ustrojów totalitarnych i większości teologów. Jedni z nas widzą świat mimo wszystko uporządkowany i niezmienny, możliwy do opanowania, i to bez poszukiwania nowych środków i narzędzi, drudzy - wręcz przeciwnie: jako kłębowisko sił i energii, których potęga zdaje się przerastać nasze możliwości, lecz jednocześnie stanowi wyzwanie dla umysłu człowieka. Pierwsza opcja wydaje się być pesymistyczną, druga - wręcz odwrotnie. No cóż, optymista powie: szklanka jest do połowy pełna, pesymista - że do połowy pusta...

Lecz dzisiaj tego typu "jednoznaczne" opcje i wynikające zeń "pewniki" zostają bezlitośnie obnażone jako całkowicie nieadekwatne, i czy chcemy czy nie, musimy się z tym pogodzić. Powód? Przemożny wpływ (naturalnie nie zawsze przecież uświadamiany) Teorii Chaosu. Dzisiejsza nauka, zwana też Nową Nauką, odchodzi i przekracza dotychczasową wiedzę wraz z jej tradycyjnymi aksjomatami i porusza się po obszarach, które laikowi wydawać się muszą "paranormalne". Naukowcy też mają swe przekonania, lecz trudno je nazwać wiarą - trudno w coś wierzyć, gdy się to wie... Teoria Chaosu - która opiera się na założeniu, iż możliwe jest dokonywanie pomiarów, kontrolowanie lub odtwarzanie matematycznie nieprzewidywalnego zachowania się układów lub przebiegu zjawisk (procesy chaotyczne można zaobserwować np. w przebiegu zjawisk atmosferycznych bądź w turbulencjach ruchliwych cieczy, kiedy to ledwie dostrzegalne zakłócenia warunków początkowych powodują znaczące zmiany w końcowych stadiach ruchu; istnieje poetyczna wizja motylego skrzydła [powstała dzięki ekstrapolacji powyższego założenia], które wprawione w ruch w Afryce wpływa na przebieg globalnych zjawisk klimatycznych) - po prostu dezaktualizuje większość naszych dotychczasowych poglądów, przekonań i tradycyjnych wiar zbudowanych na starych paradygmatach, zupełnie nieprzystawalnych jako narzędzia do dzisiejszych problemów, potrzeb, pytań i odkryć.

Dlaczego tak się dzieje? Co się stało? Otóż "odpowiedzialne" są tu pospołu: fizyka kwantowa, relatywizm nauki, zasada nieokreśloności Wernera Heisenberga (teoria mówiąca [w dużym uproszczeniu], iż obserwacja danego procesu nieuchronnie oddziałuje na ten proces, a zatem wyniki takiej obserwacji są zawsze wartościami relatywnymi, nie absolutnymi), zasada antropiczna (zespół teorii fizycznych i kosmologicznych głoszących, że obecność człowieka [gr. anthropos] we wszechświecie nie jest przypadkowa, a człowiek jako obserwator kosmosu jest czynnikiem determinującym prawdopodobieństwo w fizyce, ma on też zasadniczy wpływ na powstawanie rozmaitych zjawisk we wszechświecie, przetwarza i przekazuje informacje, co byłoby potwierdzeniem Einsteinowskiej koncepcji czasoprzestrzeni), a także wynikająca z tego wszystkiego "nowa kosmologia".

Nowa Nauka zbliża się szybko do uniwersalnej teorii, w obrębie której da się pogodzić współczesne pojmowanie fizyki cząstek elementarnych, niezwykłego świata kwarków i leptonów, mechaniki kwantowej, fenomenów psychicznych i kosmologii (pod "jednym" wszakże warunkiem, że czasoprzestrzeń ma 10 lub nawet 23 wymiary). Miejmy nadzieję, iż będzie to teoria w pełni falsyfikowalna i że nie nastąpi próba "immanentyzacji Eschatonu" (Czytelniku, do trylogii! Do trylogii "Illuminatus!", aby nie było nieporozumień). Dzisiejsza nauka (której doniosłość odkryć rozmazywana jest przez new age'owe popłuczyny) nie ma już na szczęście rąk, ust i mózgów kiełznanych przez Kościół, który - jak wiemy - zawsze cenił ważne odkrycia naukowe (szczególnie kosmologiczne), a odkrywców nagradzał, w imię "Boga miłości", spaleniem na stosie. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, zawsze byli i nadal są ludzie, którzy nie chcą niczego wiedzieć- szczególnie, niczego nowego; burzy im to bowiem ich dotychczasowe przekonania i wiarę: dla św.Tomasza z Akwinu na przykład, wiara jest aktem rozumu dokonanym pod naciskiem wolii jako taka jest nieodzownie potrzebna, bo wyłącznie rozumowo nie da się zbudować poprawnego(sic!) poglądu na świat; podstawy poglądu na światmusząwięc być według "Doktora anielskiego" rzeczą wiary, nie rozumu.

Pozostawmy na boku takie teorie, godne sklepu z antykami i miłosnej pieczołowitości archiwariusza koncepcji mitologicznych, podkreślając niejako przy okazji, że wartość jakichkolwiek nauk opiera się na wewnętrznym pobudzeniu, jakiego doświadczamy dzięki nim, i jeśli owo pobudzenie złoży się na nowy paradygmat, paradygmat wyobraźni, to pojawią się również nowe, świeże, i zgoła nie inkwizycyjne w smaku i wartości "odżywczej" owoce... Pamiętajmy też o niebezpieczeństwie pozostawania naszej wiedzy jedynie na poziomie intelektualnym - nie trzymaj się więc kurczowo idei lub koncepcji wiedzy; automatycznie zamykasz sobie drogę ku oświeceniu: niczego nie rozwiążesz samym dyskutowaniem, samym przyjmowaniem wszystkiego na wiarę, samym ślepym podążaniem za jakimkolwiek nauczycielem czy szkołą. Zbadaj wszystko, co ci mówią, to co możliwe, własnym doświadczeniem. Przede wszystkim pod kątem możliwości własnego rozwoju wewnętrznego, rozwoju wolnego od konceptualizacji. Zaakceptuj kilka możliwych wyjaśnień danego zjawiska czy problemu nie decydując się na żadne z nich, zaakceptuj podejście wielomodelowe (tak jak na kubistycznych obrazach oglądasz ukazany tam przedmiot z wielu stron i z różnych perspektyw jednocześnie). I nie obniżaj poziomu swej inteligencji, a więc nie trwaj w automatycznej i uwarunkowanej świadomości, unikaj za wszelką cenę przywiązania do tzw. opinii (Bóg raczy wiedzieć skąd wziętych i na ogół nie przemyślanych), przyjrzyj się kulturowemu i religijnemu zaprogramowaniu swego umysłu, trzymaj się z daleka od dogmatyków wszelkiej maści i ich jedynozbawczych, arbitralnych pomysłów religijnych i społecznych - wykonaj własną mapę rzeczywistości i konfrontuj ją nieustannie z rzeczywistością .To jest dyskordianizm, taka jest jego filozofia i światopogląd, który "może z równą skutecznością przeciwstawiać się teologii tomistycznej co przestarzałemu, deterministycznemu materializmowi. We wszechświecie możemy znaleźć tyle samo dowodów na istnienie chaosu i zabawy, co na istnienie prawa i porządku. Wystarczy tylko ich poszukać.(...) Dyskordianizm pozostaje w naturalnej sprzeczności z monocentrycznymi, monoteistycznymi podstawami zachodniej religii, logiki i prawa, które zakładają jeden właściwy model sprawdzający się we wszystkich przypadkach. Nic więc dziwnego, że filozofia dyskordiańska nie znajduje uznania wśród osób religijnych na modłę judeochrześcijańską, wśród logików nie znających twierdzenia Godla oraz wśród wszelkiej maści prawników". (Robert Anton Wilson w: "Cosmic Trigger", tłum. Dariusz Misiuna).

Znaczenie życia i jego urzeczywistnienie polega na przejawieniu w nim potencjalnych możliwości każdego człowieka, na odczuwaniu i współ-odczuwaniu (empatia), związkach z otoczeniem, na integracji zjawisk składających się na wszechświat, a także na twórczym przekroczeniu wszelakich modeli, schematów, "odwiecznych praw" systemów religijno-społecznych, na wolności przestrzeni wewnętrznej, która wówczas jest pełna życia, gdy służy nieskończonej liczbie jego aspektów. Wszechświat bowiem to dynamiczna, niebywale skomplikowana sieć relacji i powiązań tego co fizyczne, z tym co psychiczne/duchowe. Odkryjesz to tylko poza cząstkowymi i zawsze boleśnie niepełnymi deterministycznymi teoriami i systemami bigotów quasi-filozoficznych, religijnych dogmatyków, poza przygotowanymi przez nich dla ciebie mapami rzeczywistości i całym tym balastem, którym pragną cię "ubogacić", a który - o ile nie postarasz się o odpowiednią "wyporność" - pociągnie cię wprost na dno "cudów" new age'u lub równie głębokiej odpustowej mistyki. Świat wymyka się nie tylko religii - nauce również...

Heil Eris! All Heil Discordia!