| Przekleństwo Szarej Twarzy |
|
|
|
| Wpisany przez Eugo (archiwum) |
|
Przekleństwo Szarej Twarzy Autor tekstu: Eugeniusz Obarski Principia Discordia czyli Jak znalazłem Boginię i co jej wtedy zrobiłem. Traktat, w którym jest objaśnione absolutnie wszystko, co warto wiedzieć o absolutnie wszystkim. Czy to twoje pierwsze spotkanie z dyskordianizmem? Heil Eris! Heil All Discordia! (pozdrowienie-zawołanie dyskordian, członków Discordian Society, The Erisian Movement). W 1968 roku praktycznie nikt nie słyszał o tej wspaniałej książce. W 1970 roku setki ludzi w Ameryce rozmawiało o niej i zastanawiało się nad prawdziwą tożsamością jej tajemniczego autora, Malaklipsy Młodszego. Od Nowego Jorku po Los Angeles krążyły rozmaite plotki i domysły. Malaklipsa to tak naprawdę Alan Watts - mówili jedni. Inni twierdzili, że Principia Discordia to dzieło zakonu wyznawców sufizmu. Coraz więcej osób pytało, czy jej autorem nie jest przypadkiem Timothy Leary. Czym jest principia discordia? Co to jest dyskordianizm?Warto na początek zapoznać się z trylogią Illuminatus! autorstwa Roberta Antona Wilsona i Roberta Shea - składają się na nią powieści: Oko w piramidzie, Złote Jabłko, Lewiatan. Lektura tych prześmiewczych (acz nie z błahych powodów) i inteligentnie napisanych książek, wyjaśni zapewne wiele. Dobrze abyś znał także, Czytelniku, dokonania doktora psychologii, Timothy Leary'ego. Robert A. Wilson przyjaźnił się z Learym, uważanym wówczas (mowa o latach 60-70) za ,,najniebezpieczniejszego człowieka w Ameryce" (R. Nixon), "odważył się" bowiem prowadzić poważne badania wpływu LSD na świadomość, a że były niekonwencjonalne, tzw. świat nauki ogarniało przerażenie. W Polsce ukazała się niebywale interesująca pierwsza książka Leary'ego Polityka ekstazy. Warto także wiedzieć nieco na temat przemian społecznych i obyczajowych lat 60-tych i 70-tych - był to bowiem okres ogromnie ważki w dziejach zachodniej i - generalnie - światowej cywilizacji: niebywałego znaczenia nabrał - skądinąd odwieczny - problem wolności człowieka, tym razem już nie klasowej, czy ekonomicznej, a obyczajowej, kulturowej. Setki tysięcy młodych umysłów uznało swą dotychczasową sytuację za zniewolenie. Precz z przemocą państwa, precz z każdą formą przemocy: politycznej, religijnej, społecznej! Precz z religiami faworyzującymi skostniałe dogmaty i formy zewnętrzne (religijność fasadowa, odświętna, pusta), precz z przymusem wyznawania filozofii, która służy, jak nie cynicznej elicie władzy - utrzymaniu staus quo, to "jedynemu możliwemu" wyjaśnieniu i opisaniu świata. Młodzi ludzie - jak pisał Leary - "weszli do mitycznej krainy nadziei i ryzyka, licząc, iż ludzkości uda się osiągnąć wyższy stopień mądrości". Nadszedł czas nowej, sprawdzanej doświadczeniem metafizyki, czas poszukiwań bezpośredniego objawienia i wyższej jaźni - już nie w spetryfikowanych rytuałach, adresowanych ku antropomorficznie pojmowanemu bóstwu, a w doświadczeniu wewnętrznym i procesach naturalnych. Postulowana wolność dotyczyła również swobód erotycznych - piętnowano bowiem każdy przejaw hipokryzji. Budziła się "nowa poszerzona świadomość", umacniała nowa koncepcja wielopoziomowej natury ludzkiej, mówiono o zmierzchu przeszłości, o potrzebie zmiany paradygmatów, o zlikwidowaniu struktur przemocy - "żyj i daj żyć innym". Nic dziwnego, iż zwrócono się w kierunku odmiennej, zupełnie niematerialistycznej opcji - myśli i filozofii Wschodu, ku bezpośredniemu mistycyzmowi wschodnich religii. Nawoływano do odejścia od skostniałych konwencji społecznych (drop out - odpadnij, turn on - włącz, otwórz się, tune in - dostrój się) w rytmach psychodelicznego rocka, przy dźwiękach sitarów, dzwoneczków, fletów, tabli. Liczyła się naturalność, swoboda, realizacja własnej osobowości, długie włosy "ludzi pierwotnych" lub rdzennych Amerykanów - Indian. Była to epoka świętych, buntowników i hippisów, psychodelicznych "odlotów" (przeczytaj np. Toma Wolfe'a Próbę Kwasu w Elektrycznej Oranżadzie, rzecz o psychogeografii słynnych Merry Pranksters Kena Keseya), czas zakładania komun produkcyjnych, artystycznych, muzycznych, czas wszelkich eksperymentów społecznych, mających zmiękczyć dotychczasowy system. Robert A. Wilson przyjaźnił się też z Alanem Wattsem, myślicielem i pisarzem, popularyzatorem filozofii buddyzmu zen, taoizmu, a także chrześcijaństwa o odcieniu gnostyckim. Wilsona zajmowała filozofia Nowej Nauki, myśl Wschodu, okultyzm, a Watts zainteresował go magią, w tym osobą angielskiego maga Aleistera Crowleya. Ów specyficzny czas młodzieżowej rewolty, zainteresowania Wilsona, a i fakt czasowej współpracy z Playboyem i The New Libertarian (libertarianizm stanowił intelektualną pożywkę wykształconych młodych ludzi w ich niezgodzie na status quo) - wszystko to prowadziło już wprost do Principii Discordii i dyskordianizmu Wilsona. Kerry Thornley, wydawca The New Libertarian, i Gregory Hill, specjalista komputerowy i filozof w jednej osobie, którzy interesowali się też dadaizmem, wpadli na zabawny pomysł: powołali do życia dyskordianizm - kult greckiej Eris, czyli rzymskiej Discordii, bogini chaosu i niezgody - celowego przeciwieństwa męskiego boga porządku oficjalnej religii. Z czasem przyłączały się nich kolejne osoby i "wyznanie" to dysponowało już rozbudowaną a-teologią, aż wreszcie Hill w 1965 roku, pod "zakonnym" imieniem Malaklipsy Młodszego, opublikował w nakładzie 100 egzemplarzy (tak, tak!) Principia Discordia, czyli Jak odnalazłem Boginię i co jej wtedy zrobiłem - oficjalną "księgę świętą" dyskordianizmu. Czy dyskordianizm jest li tylko sarkastyczną parodią kultów religijnych, parodią opartą na złośliwym poczuciu humoru, czy wręcz obrazoburstwem? Zabawą, czy też czym zgoła innym? Parodią na pewno, lecz nie tylko: jest przede wszystkim papierkiem lakmusowym dla naszych przekonań "religijnych", osobliwym narzędziem służącym badaniu i ćwiczeniu naszej świadomości. Dodajmy jeszcze tylko, że dyskordiańskie oświecenie polega na uświadomieniu sobie, że tak naprawdę nic nie istnieje (również bogini Eris) i nic nie warte jest szacunku, albo też istnieje, wówczas jest warte szacunku - co zresztą na jedno wychodzi. Oświecony umysł dostrzega wszystkie warianty i nie uważa żadnego z możliwych rozwiązań za jednoznacznie prawdziwe. Nie uważa także, że żadne z nich prawdziwe nie jest. Istnieje bowiem prawdziwa rzeczywistość, ale wszystko co ty o niej wiesz, jest w TWOIM umyśle i od CIEBIE zależy, co zrobisz z tym dalej. Nie przypomina ci to zenu, Czytelniku? Tak? Słusznie, bo jest to w istocie zen, lecz na modłę braci Marx! Wilson wymyślił zresztą nazwę dla dyskordiańskiej filozofii: marksizm-lennonizm. Tajemnica, legenda i sam kult Eris, powoli się rozrastały; w połowie lat 70-tych już tysiące ludzi, czasami z tak odległych miejsc jak Hongkong czy Australia, wiedziało o Principia Discordia, a z racji wyczerpania już dawno oryginalnego nakładu, w obieg ruszyły kserokopie. Principia Discordia (specjalne fragmenty zachęcające do lektury) O modlitwie Jeden z uczniów zapytał Malaklipsę Młodszego czy często modli się on do Eris. Oto co usłyszał w odpowiedzi: Nie. My, eryzjanie, modlimy się bardzo rzadko; jest to bowiem niezwykle niebezpieczne. Zdarzało się wielokrotnie, że niedoświadczeni ludzie, których spotkała, dajmy na to, susza, modlili się żarliwie o deszcz i w efekcie skończyli zmyci razem z całą swoją wioską przez potężną powódź.
Zaprawdę, Piekło zarezerwowane jest dla tych, którzy wierzą w jego istnienie; najniższy zaś krąg piekielny przeznaczony jest dla tych, co wierzą tylko dlatego, że myślą że doń pójdą, jeżeli wierzyć weń nie będą. Chaos konwencjonalnyPrzekleństwo Szarej Twarzy W roku 1166 przed Chrystusem, pewien malkontent o imieniu Szara Twarz doszedł do wniosku, że cały Wszechświat jest tak samo pozbawiony humoru jak on sam. Zaczął więc nauczać, że wszelka radość i zabawa jest z gruntu grzeszna, bowiem przeczy ona prawom Poważnego Porządku. Popatrzcie jak wszystko wokół nas jest uporządkowane - zwykł mawiać, i zwiódł ludzkość tak dalece, iż sama zaczęła postrzegać rzeczywistość jako Bardzo Poważną Sprawę. Dziś nie wiemy dlaczego ludzie byli tak naiwni i łatwowierni, i dlaczego nikt nie wpadł na pomysł dokładnie odwrotny, obserwując obecny wokół chaos i zamęt. Ale wracając do tematu: Szara Twarz i jego poplecznicy zaczęli brać odgrywaną przez siebie grę w życiu bardziej poważnie, niż życie samo w sobie; wiadomo że zdarzało im się nawet zabijać tych, których sposób życia różnił się od ich wykładni. W rezultacie ludzkość od tego czasu cierpi z powodu rozstroju psychologicznego i duchowego. To powoduje frustrację, a frustracja jest przyczyną strachu. Strach zaś powoduje zły trip. Ludzkość od dawien dawna jest na zdecydowanie złym tripie. To właśnie nazywamy Przekleństwem Szarej Twarzy. Wzór formularza (oryginał: str. 00023) dla pragnących dołączyć do Społeczności Dyskordiańskiej: 1. dzisiejsza data............... wczorajsza data................ 2. a. Legionu Dynamicznej Niezgody, b. POEE, c. Bawarskich Iluminatów, d. wszystkich wyżej wymienionych, e. żadnego z wymienionych, f. innych (wyszczególnić) .............................. 3. Imię .......................... Święte Imię................................ Adres....................................................................................... 4. Rysopis: Urodziłem się: [ ] tak, [ ] nie; Oczy: [ ] dwoje, [ ] więcej; Wzrost: ........m3 Ostatni raz byłem u fryzjera ....................... powód ....................................................... Rasa: [ ] koń, [ ] człowiek; Iloraz inteligencji: [ ] 150-200, [ ] 200-250, [ ] 250-300, [ ] ponad 300 5. Życiorys: Edukację ukończyłem mając: [ ] 1 rok, [ ] 2, [ ] 3, [ ] 4, [ ] 5, [ ] 6 i więcej lat. Na osobnej kartce papieru sporządź listę uwzględniającą każdą pracę, z której zostałeś zwolniony (np.) po 1990 roku. Na osobnej kartce papieru oznaczonej znakiem "poufne" wyszczególnij wszystkie epizody psychotyczne, których doznałeś w ciągu ostatnich 24 godzin. 6. Podchwytliwe pytania mające na celu określenie osobowości: Wolę raczej: a. mieszkać w szopie, b. grać w grupie rockowej, c. jeść dżdżownice. Noszę obsceniczne tatuaże ponieważ ........................................................................ Przestałem gwałcić małe dzieci: [ ] tak, [ ] nie, powód: ........................................ 7. Autoportret (technika dowolna) 8. Podpis: ....................................... Wprowadzenie Negatywizmu [Przekleństwo Szarej Twarzy - c.d.] Dając pierwszeństwo porządkowi nad zamętem lub zamętowi nad porządkiem, zgadzamy się tym samym na odlot złożony zarówno z twórczości, jak i z destrukcji. Postawienie jednak twórczości ponad destrukcją będzie oznaczać uniwersalny i twórczy odlot, złożony tak z porządku, jak i zamętu. Jedyną rzeczą, która jest potrzebna, aby to osiągnąć, jest akceptacja twórczego zamętu oraz twórczego porządku - na równych prawach, oraz chęć odrzucenia zarówno destrukcyjnego porządku, jak i równego mu destrukcyjnego zamętu. Przekleństwo Szarej Twarzy powoduje, że w życiu kierujemy się podziałem na porządek i zamęt, przypisując pierwszemu cechy jednoznacznie pozytywne, drugiemu zaś jednoznacznie negatywne, zamiast zdrowego rozróżnienia pomiędzy twórczością, która jest pozytywna, a destrukcją, która jest negatywna. Przekleństwo to powoduje, że cierpieć musimy w wyniku doświadczania destruktywnych elementów porządku, i w większości przypadków nie możemy czerpać z twórczych aspektów zamętu; wszystko to odbija się tragicznie na naszej ludzkiej cywilizacji. [...] Konieczny jest odmienny podział: na twórczy zamęt i twórczy porządek, z których oba są nie tylko możliwe, ale i pożądane, oraz na destrukcyjny porządek i destrukcyjny zamęt, które są zdecydowanie niepotrzebne i niepożądane. [...] Bądźcie więc wolni od Przekleństwa Szarej Twarzy, niechaj Eris (Heil Eris!) rozjaśni błysk w waszych oczach! Jeśli wydaje ci się, że Principia Discordia jest, ot tak - dla zgrywu, to przeczytaj ją kilka razy. Zaprawdę, księga ta jest jak zwierciadło. Jeżeli zagląda do niej małpa, niech nie oczekuje, że ujrzy apostoła. Zdrowy rozsądek podpowiada ci, że Ziemia jest płaska. Czy trzeba cytować jeszcze cokolwiek? |


