| Słoń - Słonecznik - Discordia, a Sprawa Polska |
|
|
|
| Wpisany przez Ex Nihilo Nihil |
|
Słoń - Słonecznik - Discordia, a Sprawa Polska "Nie chcemy żadnej prohibicji in a Warsaw Nie chcemy żadnej prohibicji in a Cracow, heja Nie chcemy żadnej prohibicji nawet w Walii Ajli ajli in a different stylee..." El Dupa Towarzystwo Discordiańskie istnieje... podobno. Ciężko jest to stwierdzić jednoznacznie. Może jest to zwyczajny blef w ramach operacji Obciąganie Mózgu, którą to tak bardzo lubią wyznawcy Eris? Czyż myślenie nie jest piękne? A może podpuszczam? Nieee... Aby to zrozumieć warto przeczytać dwa dzieła:"Principia Discordia" Malaklipsy Młodszego, oraz "Illuminatus!" (Robert Shea, Robert Anton Wilson). Są to całkowicie discordiańskie kawałki zadrukowanej makulatury, które objaśniają "absolutnie wszystko, co warto wiedzieć o absolutnie wszystkim", lecz jednocześnie przyczynią się do wzrostu ilości pytań. Święte Księgi ruchu, w którym nikt nic nie wie. Sam wyraz "Discordia" w tekstach polskojęzycznych, pojawia się w trzech różnych wersjach (dwie pozostałe to: Diskordia i Dyskordia), choć ja osobiście ignoruję ten śmiertelnie poważny problem. Na banknocie 1$ piramida z okiem. W gazetach niepodzielnym władcą jest Fnord! Krajowe ślimaki jadą na wakacje do Francji. Tak, największą czułością otaczajmy tych, którzy myślą, że wiedzą... Chyba, że wyznają Eris, która z chęcią pomoże swoim wyznawcom, pod warunkiem że jest trzeźwa i nie ma ochoty na chamskie kawały. Wtedy bywa kiepsko. "A teraz drogie dzieci pocałujcie misia w dupę." Pora na bajkę: Dawno, dawno temu, za pięcioma górami i kilkoma kilometrami autostrady żył sobie odłam wielkiej rodziny słowiańskiej, który urzędował w kraju urzędników pt: "Polska". Naród ów wprawiony był w walkach z przeważającymi siłami wroga (tenże wróg zawsze się w końcu wycofywał pozostawiając syf totalny), oraz w waśniach na własnym podwórku, gdy chwilowo nastawał tak zwany pokój. Miejsce idealne dla kultu Eris, którego zachodni wyznawcy socrealizmu nawet z powieści nie znają. Kraj Lema, Leppera i jeszcze kilku osób na "L" :-). Łono, które wydało na świat Pomarańczową Alternatywę, Grotowskiego i Kazika S. Kraina opływająca jedynie w abstrakcję (wszystkiego innego zazwyczaj brakuje). Na dodatek ten cały potencjał został szczelnie i skutecznie zakryty skostniałą religijno - tradycyjno - komuno - prawico - lewico - nacjonalistyczną skorupką starającą się aktualnie zmienić barwę z czerwonej na czarną, co wywołuje u wszystkich potworne wzdęcia i zgagę. Bez wątpienia Eris rumieni się, jak niegrzeczna dziewczynka, patrząc na ten wspaniały hołd oddany Świętemu Chaosowi (niestety w wersji anerystycznej). Bracia, Siostry i Inni - zasiejmy dyskretnie pestkę Złotego Jabłka. Ojczyzna tego potrzebuje! Bajka miała być o słoniu, ale ten bał się, że będzie miał przechlapane u PP (Prawdziwych Patriotów, a nie Papieży POEE), gdyż ma podejrzany kształt nosa, dziwny kolor skóry i wyznaje jakąś grecką Boginię (mimo średniowiecznych starań o zachowanie w pamięci ludzkości jedynie słusznej wersji historii). Jednym zdaniem: słoń mnie zignorował i poszedł na orzeszki (bezalkocholowe) Tak, czy inaczej pierwszy punkt programu mogę odfajkować. * przerwa na fajkę * W depresyjnej rzeczywistości, którą przygotowała nam oligarchiczna i ademokratyczna "grupa trzymająca władzę", pojawia się czasami iskra nadziei (byle z dala od trotylu!). Jest Pomarańczowa Alternatywa (a właściwie była, gdyż jej reaktywacja okazała się huczna, ale mało skuteczna, o ile mi wiadomo). W każdym razie krasnoludkowa rewolucja (pokrewna ruchowi Provo) rozruszała, w latach osiemdziesiątych ludzi i spowodowała krytykę państwa poprzez śmiech. "Dzień Tajniaka", czy "Carnawał RIO-botniczy" to jedynie przykłady akcji godnych uwagi Eris. O malowaniu krasnali na ścianach nie wspomnę, bo to się wie i tyle... Dzisiaj również można trafić (jak za komuny) na różne "kolorowe" akcje ludzi sprzeciwiających się sposobowi, w jaki funkcjonuje państwo, a imprezy te są sabotowane przez aparat przymusu (jak za komuny). A może jest trochę lepiej? Jest taka impreza, na której niejaki Jurek O. prowokuje krzycząc "Róbta co chceta!" (to w związku ze słonecznikiem). Omawiany osobnik wiek osiągnął, już taki, że hippisi by mu nie ufali, ale i tak potrafi wciągnąć "młodzież" (nienawidzę tego idiotycznego zwrotu, ale jest lepszy, niż "młodych ludzi") w różne akcje, które wywołują pozytywne wibracje, chaos i świeżość. Niestety w telewizji Owsiak sprawia "ugrzecznione" wrażenie ("upupione", jakby napisał, bodajże, Gombrowicz) i "kolaboruje", jak niektórzy mówią, z różnymi zgredami w krawatach. Wierzę jednak, że robi to, aby wspomóc fundację i akcję pt. "Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy" (która wyręcza państwo w wyposażaniu szpitali; ...a podatki gdzie?). Doi sponsorów z kasy, którą potem się przeznacza na dzieci. Wracając do słonecznika, to Przystanek Woodstock, jako impreza fundacji budzi mój entuzjazm i podziw. A zachrypnięty Owsiak na scenie wygląda w końcu, jak normalny człowiek... Taaa... Całe otoczenie zaczyna wyglądać normalniej, niż powszechnie się widuje na ulicach. Oczywiście jest to kwestia subiektywnej oceny i gustu. Na szczęście pomimo starań ziomali Rydzyka (Radio Ma Ryja), Młodzieży Wszechpolskiej, oraz innych strażników jedynej legalnej moralności, Przystanek Woodstock istnieje i ma się nieźle całkiem. * przerwa na słonecznik * Fragment trzeci... W wielkim uproszczeniu: Discordia jest rzymską (importowaną) wersją greckiej bogini niezgody - Eris. A Eris to córka Nocy, siostra Aresa, oraz matka Nędzy, Oszustwa, Zbrodni i kilku równie optymistycznych dzieciaków. Pewnego razu nie została zaproszona na imprezę (wesele Peleusa i Tetydy), więc podrzuciła między gości Złote Jabłko z napisem "dla najpiękniejkszej" o które pobiły się Hera, Atena i Afrodyta. Wynikła z tego niezła boruta włącznie ze zdobywaniem Troi. Niezła telenowela, co? Ruch eryzyjski został stworzony na raty, gdyż pierwsi byli Grecy, potem to wszystko było trawione i modyfikowane, aż w końcu dorwali się do tego zbioru mitów (oczywiście absolutnie prawdziwych!) hipisi, którzy za pomocą kredek świecowych (jest to oficjalne stanowisko Koterii Joker'a) uzupełnili całą historię o Teorię Chaosu, oraz co najmniej Pięć Ton Lnu i innego badziewia. Poprawka: ruch eryzyjski jest tworzony ciągle i nieustannie przynajmniej od Ery Krocionoga, i będzie się rozwijał aż do Epoki Trzeźwego Hipopotama, lub nawet o dwadzieścia trzy dni dłużej... W każdym razie "zbawienie poprzez Absurd" jest jedną z sensowniejszych ofert regionalnych ruchów religijnych, co powinno w perspektywie najbliższego planu pięcioletniego przyczynić się do gigantycznego wzrostu ilości polskojęzycznych Discordian (zdaje się, że jest to niezły sposób na dołowanie posługujących się sanskrytem). Cała tajemnica tkwi w tym, że od lat sześćdziesiątych niewiele zmieniło się w ludzkiej mentalności i pomimo "nowoczesności będącej cool" większe poparcie ma kara śmierci, niż wolność słowa, a narzucona moralność pomiata wolnością sumienia. W ten głupi sposób Principia Discordia i Illuminatus! są ciągle aktualne zarówno w USA, Polsce, jak i Mongolii. * przerwa na smutek * Tak oto wyczarowałem kilka zdań nie mówiących nic... A może? Niezależnie od wszystkiego Discordianie będą święcili skromne i wątpliwe triumfy w każdym zakątku świata otwartym na samodzielne myślenie i obalanie zmurszałych prawd. Jak to brzmi... Otwórzcie umysły i rozdziawcie gęby, gdyż Eris dba o swoje czarne owieczki! |


